{"id":10,"date":"2019-01-18T06:41:17","date_gmt":"2019-01-18T06:41:17","guid":{"rendered":"http:\/\/communio.pl\/?page_id=8"},"modified":"2019-01-18T06:41:17","modified_gmt":"2019-01-18T06:41:17","slug":"zadania-programowe","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/communio.pl\/?page_id=10","title":{"rendered":"Zadania programowe"},"content":{"rendered":"\n<div class=\"wp-block-image\"><figure class=\"alignleft\"><img decoding=\"async\" src=\"https:\/\/communio.pl\/wp-content\/uploads\/2019\/01\/balthasar1.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-145\"\/><\/figure><\/div>\n\n\n\n<p><strong>HANS URS VON BALTHASAR<\/strong><br><strong>Basilea &#8211; Zurych<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p><strong>Jakie stanowisko w nies\u0142ychanym zgie\u0142ku \u015bcieraj\u0105cych si\u0119 obecnie \u015bwiatopogl\u0105d\u00f3w pragnie zaj\u0105\u0107 nasze nowe czasopismo i jakie podawa\u0107 wskazania?<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Wywodz\u0105ca si\u0119 od Chrystusa wsp\u00f3lnota musia\u0142a w ci\u0105gu swojej d\u0142ugiej historii wci\u0105\u017c na nowo zastanawia\u0107 si\u0119 nad swym miejscem pomi\u0119dzy Bogiem a \u015bwiatem; do jej istoty jednak nale\u017cy, \u017ce ka\u017cde s\u0142owo wyra\u017caj\u0105ce jej samozrozumienie musi pozosta\u0107 nies\u0142ychanie dynamiczne. W pierwszych wiekach dynamika ta dochodzi\u0142a a\u017c do granic sprzeczno\u015bci: z jednej strony chrze\u015bcijanie uwa\u017cali, \u017ce s\u0105 niewielk\u0105 grup\u0105, kt\u00f3ra w otaczaj\u0105cym ich ciemnym i wrogim im \u015bwiecie stanowi wsp\u00f3lnot\u0119 (koinonia, communio) mi\u0142o\u015bci, zbudowan\u0105 na objawionej i przekazanej w Chrystusie mi\u0142o\u015bci Bo\u017cej oraz t\u0105 mi\u0142o\u015bci\u0105 o\u017cywion\u0105, z drugiej za\u015b mieli t\u0119 \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce ich wsp\u00f3lnota jest katolick\u0105 (ju\u017c u Ignacego, List do Smyrne\u0144czyk\u00f3w 8,2), czyli powszechn\u0105, a wi\u0119c normatywn\u0105 dla \u015bwiata &#8211; c\u00f3\u017c za napi\u0119cie! Jedynie &#8222;naiwno\u015b\u0107&#8221; wiary pozwala\u0142a te\u017c tej wsp\u00f3lnocie si\u0119 rozszerza\u0107: tchnienie Ducha \u015awi\u0119tego popycha naprz\u00f3d nasz niewielki statek (por. Dzieje Apostolskie), nauka rozszerza si\u0119 przedziwnie mimo prze\u015bladowa\u0144, w ko\u0144cu nawraca si\u0119 sam cesarz i nast\u0119puje tym samym jakie\u015b widzialne zespolenie si\u0119 chrze\u015bcija\u0144stwa ze \u015bwiatem, chocia\u017c gruntowne przenikni\u0119cie \u015bwiata zaczynem chrze\u015bcija\u0144skim pozostaje w dalszym ci\u0105gu niewykonalnym i problematycznym zadaniem. W \u015bredniowieczu s\u0142abnie napi\u0119cie, albowiem cesarstwo i Ko\u015bci\u00f3\u0142 zespalaj\u0105 si\u0119 ze sob\u0105, tworz\u0105c wsp\u00f3lnie jedno chrze\u015bcija\u0144stwo; duch i struktura zasklepiaj\u0105 si\u0119 wzajemnie w sobie, nieodzowne za\u015b mi\u0119dzy nimi napi\u0119cie stwarza wystarczaj\u0105c\u0105 podstaw\u0119 do podejmowania coraz to nowych pr\u00f3b reformy, tak \u017ce g\u0142\u0119bsza problematyka mi\u0119dzy chrze\u015bcija\u0144skim cesarstwem a wzburzonym po brzegi \u015bwiatem poga\u0144skim zdaje si\u0119 nawet znika\u0107 z pola widzenia. St\u0105d rodz\u0105 si\u0119 znane wypaczenia na progu nowo\u017cytno\u015bci: najpierw fatalne zespolenie dzia\u0142alno\u015bci misyjnej z kolonializmem, a nast\u0119pnie typowe dla kontrreformacji wyakcentowanie (hierarchiczno-instytucjonalnej) struktury katolickiej wsp\u00f3lnoty chrze\u015bcija\u0144stwa w okresie, gdy \u015bredniowieczna jedno\u015b\u0107 Ko\u015bcio\u0142a i pa\u0144stwa zosta\u0142a nieodwo\u0142alnie ju\u017c zniszczona. Wsp\u00f3lnoty ewangelickie nie znalaz\u0142y si\u0119 jednak tak\u017ce &#8211; na skutek pochopnego przyj\u0119cia wczesnochrze\u015bcija\u0144skiego dualizmu Ko\u015bci\u00f3\u0142 &#8211; \u015bwiat wraz z jego statycznym podzia\u0142em na wybranych (predystynowanych) i odrzuconych (por. dualizm zachodz\u0105cy mi\u0119dzy \u015bmierciono\u015bnym prawem i o\u017cywiaj\u0105c\u0105 Ewangeli\u0105) &#8211; w najlepszym po\u0142o\u017ceniu, jak tego dowodzi ich dzia\u0142alno\u015b\u0107 misyjna. Za ciasne \u015bciegi niszcz\u0105 ubranie. \u015awiadomo\u015b\u0107 katolicko\u015bci czyli powszechno\u015bci by\u0142a dla najlepszych nieustannym bod\u017acem do prowadzenia egzystencjalnego dialogu z tym wszystkim, co by\u0142o zewn\u0119trznie oddzielone, w celu stopniowego przezwyci\u0119\u017cenia sprzeczno\u015bci zachodz\u0105cej mi\u0119dzy katolicko\u015bci\u0105 a konkretn\u0105 denominacj\u0105 (&#8222;rzymskie&#8221; lub w og\u00f3le &#8222;wyznanie&#8221;). Kiedy wreszcie wraz z o\u015bwieceniem i idealizmem przezwyci\u0119\u017cona zosta\u0142a ewangelicko-jansenistyczna koncepcja przeznaczenia, ewangelicy starali si\u0119 na odwr\u00f3t usprawiedliwia\u0107 &#8211; na podstawie abstrakcyjno-og\u00f3lnego poj\u0119cia kr\u00f3lestwa Bo\u017cego &#8211; istnienie czego\u015b w rodzaju ukszta\u0142towanej wsp\u00f3lnoty.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie da si\u0119 obecnie w \u017cadnym wypadku wyzwoli\u0107 chrze\u015bcija\u0144stwa z pola napi\u0119\u0107; je\u017celi nie ukazuje si\u0119 ono jako powszechne (katolickie), to upada wraz ze wszystkimi swymi roszczeniami &#8211; wynikaj\u0105cymi b\u0105d\u017a to ze s\u0142\u00f3w Pisma \u015bw., b\u0105d\u017a te\u017c z orzecze\u0144 magisterium ko\u015bcielnego &#8211; w gnojowisko religijnych odpad\u00f3w. Je\u017celi natomiast ma si\u0119 ukazywa\u0107 jako powszechne, w\u00f3wczas powinno by\u0107 czym\u015b szczeg\u00f3lnym, okre\u015blonym, niepowtarzalnym dla ka\u017cdego. I to nie tylko czym\u015b szczeg\u00f3lnym w\u015br\u00f3d innych szczeg\u00f3lnych, ale szczeg\u00f3lnym tak dalece, \u017ce na podstawie w\u0142asnej niepowtarzalno\u015bci mo\u017ce osi\u0105gn\u0105\u0107 znaczenie powszechne. Doszli\u015bmy tym samym do tego punktu naszej refleksji, w kt\u00f3rym pierwotne napi\u0119cie dalej si\u0119 ju\u017c nie rozszerza, musi jednak pozosta\u0107 niepomniejszone. U\u015bwiadamiamy sobie to stadium okre\u015blaj\u0105c je s\u0142owem communio.<\/p>\n\n\n\n<p>Tylko jeden stary wyraz mo\u017ce by\u0107 tu po\u017cyteczny. Zajmuje on centralne miejsce w Nowym Testamencie: w ca\u0142ej otwieraj\u0105cej si\u0119 dali, a zarazem w ca\u0142ej jednocz\u0105cej mocy swojej wymowy utworzona przez Ducha \u015awi\u0119tego wsp\u00f3lnota w Chrystusie, kt\u00f3ry \u017cy\u0142, umar\u0142 i powsta\u0142 z martwych dla wszystkich ludzi. W wyznaniach wiary s\u0142owa &#8222;sanctorum communio &#8211; wsp\u00f3lnota (obcowanie) \u015bwi\u0119tych&#8221; towarzysz\u0105 stale, chocia\u017c nie zawsze nale\u017cycie zaakcentowane i nie w pe\u0142ni u\u015bwiadomione, wypowiedzi: &#8222;wierz\u0119 w jeden, \u015bwi\u0119ty, katolicki Ko\u015bci\u00f3\u0142&#8221;. Obecnie nadszed\u0142 ju\u017c czas wydobycia tre\u015bci tego s\u0142owa, kt\u00f3re wydaje si\u0119 nam by\u0107 kluczowym zar\u00f3wno dla uchwycenia istoty \u015bwiata, jak te\u017c czasu Ko\u015bcio\u0142a, a tak\u017ce wzajemnego przyporz\u0105dkowania obu tych rzeczywisto\u015bci. W niniejszym s\u0142owie wst\u0119pnym zostan\u0105 jedynie wytyczone granice.<\/p>\n\n\n\n<!--nextpage-->\n\n\n\n<p><strong>1. Punkt wyj\u015bcia &#8211; podstawa<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Com-munio oznacza wsp\u00f3lnot\u0119, i to w konkretnym i dobitnym sensie dyspozycyjnego przebywania razem we wsp\u00f3lnym obwarowaniu (mun: od munio = otoczy\u0107 si\u0119 wa\u0142em, obwarowa\u0107; moenia = mury miasta, wa\u0142y obronne), przy wzajemnych \u015bwiadczeniach, wsp\u00f3lnych zadaniach, jednym kierownictwie, co te\u017c r\u00f3wnocze\u015bnie mo\u017ce by\u0107 wzajemn\u0105 us\u0142u\u017cno\u015bci\u0105, darem, \u0142ask\u0105 (mun: od munus). Znajduj\u0105cy si\u0119 w communio nie wst\u0119puj\u0105 zatem do takiej wsp\u00f3lnoty z czysto prywatnej inicjatywy i z czysto prywatnych wzgl\u0119d\u00f3w, nie decyduj\u0105 tak\u017ce jako jej inicjatorzy o rozwoju danej wsp\u00f3lnoty, jakoby ten rozw\u00f3j tylko od nich zale\u017ca\u0142, lecz b\u0119d\u0105c ju\u017c w niej s\u0105 wci\u0105\u017c gotowi, dyspozycyjni, nastawieni, zdani a priori na siebie, i to nie tylko, by \u017cy\u0107 wsp\u00f3lnie i przebywa\u0107 w tym samym miejscu, lecz tak\u017ce, by wype\u0142nia\u0107 te same obowi\u0105zki. W fakcie wsp\u00f3lnotowo\u015bci zawiera si\u0119 wi\u0119c &#8211; niezale\u017cnie od wolno\u015bci w realizacji &#8211; wym\u00f3g wsp\u00f3lnotowego dzia\u0142ania. Rzeczywiste &#8222;fizyczne&#8221; wsp\u00f3lne przebywanie jest nie tylko faktem, ale tak\u017ce zadaniem, kt\u00f3re mo\u017ce by\u0107 wype\u0142nione jedynie &#8222;moralnie&#8221;, duchowo, w wolno\u015bci. W ten spos\u00f3b to przebywanie razem staje si\u0119 najpierw jak\u0105\u015b ludzk\u0105 form\u0105 &#8211; wsp\u00f3lnot\u0105. W przeciwnym razie &#8222;inni s\u0105 piek\u0142em&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Decyduj\u0105co wyr\u00f3\u017cniaj\u0105cym jest to, \u017ce jedynie fakt przebywania razem, tworzenia okre\u015blonej &#8222;wsp\u00f3lnoty&#8221;, wyzwala d\u0105\u017cenie, by j\u0105 budowa\u0107, urzeczywistnia\u0107 i &#8211; o ile to mo\u017cliwe &#8211; wyka\u0144cza\u0107, a tym samym podejmowa\u0107 \u015bwiadome kroki prowadz\u0105ce do wzajemnych \u015bwiadcze\u0144: schodzi\u0107 si\u0119 (con-gredi na jaki\u015b kongres, zbiera\u0107 si\u0119 na synodos), zwo\u0142ywa\u0107 si\u0119 wzajemnie (con-cieo na sob\u00f3r &#8211; concilium), kontaktowa\u0107 si\u0119 (con-tingere, dba\u0107 o kontakty), porozumiewa\u0107 si\u0119 (con-loqui, prowadzi\u0107 dialog, kollokwium). W tym dobrowolnym stadium przebywania razem mo\u017ce doj\u015b\u0107 i zazwyczaj dochodzi do wzajemnego \u015bcierania si\u0119: pogl\u0105dy przebywaj\u0105cych razem krzy\u017cuj\u0105 si\u0119 ze sob\u0105 (dis-cutere = druzgota\u0107, rozbija\u0107, rozwi\u0105zywa\u0107; st\u0105d dyskusja); etap wymiany zda\u0144 jest zawsze &#8222;krytyczny&#8221; na kongresie lub soborze. Pad\u0142o tu brzemienne w nast\u0119pstwa s\u0142owo &#8222;kryzys&#8221;. Oznacza ono podzia\u0142 (a tym samym walk\u0119 i wyb\u00f3r), ale tak\u017ce rozstrzygni\u0119cie, decyzj\u0119, z czym wi\u0105\u017ce si\u0119 jeszcze: badanie, dochodzenie, proces, i ostatecznie wyrok. Wszystko to stanowi akty dobrowolnego dochodzenia do prawdy, i to zar\u00f3wno przez jednostk\u0119, kt\u00f3rej umys\u0142 &#8222;musi dzieli\u0107, by jednoczy\u0107&#8221; (intellectus dividens et componens), jak te\u017c przez wsp\u00f3lnot\u0119, w kt\u00f3rej liczne wolno\u015bci i r\u00f3\u017cne punkty widzenia powinny przenika\u0107 si\u0119 wzajemnie i doprowadzi\u0107 w ten spos\u00f3b do wsp\u00f3lnej s\u0142usznej decyzji.<\/p>\n\n\n\n<p>Wszystko zale\u017cy jednak od g\u0142\u0119bi, na jakiej zosta\u0142 po\u0142o\u017cony pierwszy fundament s\u0142u\u017c\u0105cy za podstaw\u0119 do tych drugorz\u0119dnych krytycznych i jednocz\u0105cych proces\u00f3w. Chc\u0105c znale\u017a\u0107 odpowied\u017a, mo\u017cna si\u0119 po prostu zapyta\u0107: co trzeba zak\u0142ada\u0107, a\u017ceby mi\u0119dzy jednostkami, z kt\u00f3rych ka\u017cda jest rozumn\u0105 i woln\u0105, mog\u0142a powsta\u0107 w og\u00f3le \u0142\u0105czno\u015b\u0107? Czy wystarcza do tego samo znajdowanie si\u0119, razem z innymi, w wi\u0119zieniu tej samej skorupy ziemskiej (z czym wi\u0105\u017ce si\u0119 jeszcze pochodzenie genetyczne jednych od drugich, kwestionuj\u0105ce od podstaw pojmowanie jednostek jako samodzielnych &#8222;atom\u00f3w&#8221;), czy te\u017c konieczna jest jaka\u015b &#8222;\u0142\u0105czno\u015b\u0107&#8221; we wsp\u00f3lnej wolno\u015bci i wsp\u00f3lnym rozumie &#8211; w jednym medium, kt\u00f3re okre\u015blamy z braku s\u0142ownictwa lepszego mianem &#8222;natury&#8221; ludzkiej? Czym jest jednak ta natura?<\/p>\n\n\n\n<p>Wiadomo, \u017ce Grecy dostrzegali tak\u0105 wsp\u00f3lnot\u0119 tam, gdzie wsp\u00f3ln\u0105 natur\u0119, w kt\u00f3rej wszyscy s\u0105 zanurzeni, pojmuje si\u0119 i prze\u017cywa jako konkretn\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107, a nie jako czyst\u0105 ide\u0119. Co\u015b podobnego zak\u0142ada jednak z konieczno\u015bci, i\u017c b\u0119dzie si\u0119 pojmowa\u0142o t\u0119 wszystko ogarniaj\u0105c\u0105 rozumno\u015b\u0107 i wolitywno\u015b\u0107 jako co\u015b boskiego, jako Logos zamieszkuj\u0105cy wszystko ciele\u015bnie, wed\u0142ug kt\u00f3rego cz\u0142owiek mo\u017ce si\u0119 ustawia\u0107 w swym poznaniu i w woli jako wed\u0142ug normy absolutnej. Za\u0142o\u017cenie takie pozwala w dalszym ci\u0105gu r\u00f3wnie\u017c duchom ludzkim wzajemnie sob\u0105 si\u0119 nasyca\u0107, otwiera\u0107 si\u0119 na siebie, zespala\u0107 si\u0119 ze sob\u0105 w jednej, wsp\u00f3lnej, konkretnej prawdzie poznania i dzia\u0142ania. &#8222;Wszystko splata si\u0119 ze sob\u0105, a wi\u0119\u017a ta jest \u015bwi\u0119ta, i &#8211; by tak powiedzie\u0107 &#8211; \u017cadna rzecz nie jest obca dla innej, lecz jest tak ustawiona, \u017ce tworzy razem z innymi ten sam porz\u0105dek \u015bwiata. Istnieje bowiem jeden \u015bwiat z wszystkiego, i jeden B\u00f3g mimo wszystko, i jedna substancja, i jedno prawo &#8211; Logos wsp\u00f3lny dla wszystkich istot duchowych&#8221; (Marek Aureliusz VII, 9). Na r\u00f3wni pierwotne jest to, co wsp\u00f3lne, i to, co jednostkowe; oba s\u0105 te\u017c na r\u00f3wni duchowe (Seneka Helw. 8, 2: natura communis et propria virtus); wolno\u015b\u0107 i rozumno\u015b\u0107 osobowa nie zakorzenia si\u0119 w jakiej\u015b kolektywnej nie\u015bwiadomo\u015bci, w przeciwnym bowiem razie jednostki nie mog\u0142yby si\u0119 komunikowa\u0107 w swym wyr\u00f3\u017cniaj\u0105cym cz\u0142owiecze\u0144stwie, a tym bardziej w jednej &#8222;naturze&#8221;, dostarczaj\u0105cej im materia\u0142\u00f3w i wk\u0142adu do rozstrzygaj\u0105cego osobowo losu, w kt\u00f3rym ka\u017cdy pozostaje samotny. Wznios\u0142o\u015b\u0107 staro\u017cytnej idei og\u00f3lnoludzkiej communio zak\u0142ada, \u017ce w\u0142a\u015bnie to, co jest wyr\u00f3\u017cniaj\u0105co ludzkie &#8211; Logos jako &#8222;wolny&#8221; umys\u0142 &#8211; staje si\u0119 konkretnie wsp\u00f3lnym udzia\u0142em; jest to mo\u017cliwe natomiast tylko wtedy, gdy jednostki uczestnicz\u0105 w istniej\u0105cej ju\u017c, &#8222;wolnej&#8221;, rozumnej, boskiej Zasadzie, kt\u00f3rej &#8222;wolno\u015b\u0107&#8221; (jako wy\u017cszo\u015b\u0107 nad przymusem) zespala si\u0119 z ludzk\u0105 &#8222;wolno\u015bci\u0105&#8221; (jako zdolno\u015bci\u0105 dostosowywania si\u0119 do praw Logosu lub wszechnatury).<\/p>\n\n\n\n<p>Taka wizja \u015bwiata, nie eksponuj\u0105ca \u017cadnej r\u00f3\u017cnicy mi\u0119dzy Bogiem a cz\u0142owiekiem, min\u0119\u0142a bezpowrotnie w okresie pobiblijnym. Mo\u017cna by teraz my\u015ble\u0107 o absolutnym umy\u015ble, w kt\u00f3rym uczestnicz\u0105 wszyscy ludzie, tylko w duchu chrze\u015bcija\u0144skim jako o znajduj\u0105cym si\u0119 ponad \u015bwiatem boskim Umy\u015ble, pozwalaj\u0105cym \u0142askawie na uczestnictwo w sobie prawdziwej wolno\u015bci (i mog\u0105cym by\u0107 nazwanym rzeczywi\u015bcie boskim z racji swojej ponad\u015bwiatowo\u015bci) &#8211; b\u0105d\u017a te\u017c w znaczeniu utopijnego celu ewolucji \u015bwiata, kt\u00f3ra &#8211; wychodz\u0105c z materii &#8211; wyprowadza jednostki ludzkiej rasy ponad nie same, transcenduj\u0105c \u00abdo przodu\u00bb, a\u017c do doskona\u0142ej wsp\u00f3lnoty i wzajemnego przenikania si\u0119 w pe\u0142nym poznaniu i wolno\u015bci: w kierunku takiej to ewolucji wszystko mog\u0142o i powinno by\u0142o by\u0107 zaplanowane, z uwzgl\u0119dnieniem &#8211; w przypadku konieczno\u015bci &#8211; rewolucyjnego, po\u0142\u0105czonego z u\u017cyciem przemocy, usuni\u0119cia przeszk\u00f3d i tych wszystkich op\u00f3\u017aniaj\u0105cych element\u00f3w, kt\u00f3re zawsze d\u0105\u017c\u0105 ku prywacie. Idea\u0142 znajduj\u0105cy si\u0119 niemal w zasi\u0119gu wzroku i prawie \u017ce namacalny powinien by\u0107 &#8222;uchwycony&#8221; przy pomocy wszystkich \u015brodk\u00f3w i urzeczywistniony.<\/p>\n\n\n\n<p>Chrze\u015bcija\u0144sk\u0105, przeciwnie, jest ta communio, kt\u00f3r\u0105 B\u00f3g wprowadza za po\u015brednictwem Chrystusa mi\u0119dzy ludzi, i to z dw\u00f3ch wzgl\u0119d\u00f3w: najpierw ze wzgl\u0119du na samego Boga, kt\u00f3ry nie m\u00f3g\u0142by spowodowa\u0107 osobowej communio mi\u0119dzy sob\u0105 a lud\u017ami, a tak\u017ce w\u015br\u00f3d ludzi, gdyby sam nie by\u0142 wsp\u00f3lnot\u0105 i to w jakim\u015b przepa\u015bcistym znaczeniu: mi\u0142osnego przebywania w sobie nawzajem, mi\u0142osnej wymiany zak\u0142adaj\u0105cej pe\u0142n\u0105 mi\u0142o\u015bci wolno\u015b\u0107; gdy tylko wyczulone na tajemnic\u0119 spojrzenie kieruje si\u0119 na Bo\u017c\u0105 Tr\u00f3jc\u0119, kt\u00f3ra objawia mu si\u0119 przede wszystkim jako konkretna, absolutna mi\u0142o\u015b\u0107, w\u00f3wczas nie mo\u017ce nigdy znikn\u0105\u0107 z pami\u0119ci my\u015bl o doskona\u0142ej wsp\u00f3lnocie. Nast\u0119pnie ze wzgl\u0119du na ludzi: gdyby cz\u0142owiek nie zosta\u0142 stworzony &#8222;na obraz Bo\u017cy i ku Bogu&#8221;, nie by\u0142oby w nim w\u00f3wczas d\u0105\u017cenia do posiadania doskona\u0142ej mi\u0119dzyludzkiej communio, kt\u00f3rej nie jest nawet w stanie sobie wyobrazi\u0107 w ramach ziemskich kontakt\u00f3w. Wzajemne kontakty, dialog, wymiana d\u00f3br &#8211; to jedyne \u015brodki a nie sama rzecz, kt\u00f3ra pozostaje jako taka transcendentn\u0105 i niewyobra\u017caln\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>\u015aci\u015ble rzecz bior\u0105c istnieje zatem w okresie pobiblijnym tylko jedna alternatywa: chrze\u015bcija\u0144ska communio w rzeczywistym \u017ar\u00f3dle boskiego Logosu, kt\u00f3ry &#8211; jako wype\u0142nienie i punkt szczytowy obietnic starotestamentalnych &#8211; przekazany nam zosta\u0142 \u0142askawie, a zarazem w pe\u0142nym cz\u0142owiecze\u0144stwie, w Jezusie Chrystusie jako umo\u017cliwienie jakiejkolwiek communio; albo te\u017c ewolucyjny komunizm wyp\u0142ywaj\u0105cy na skrzyd\u0142ach patosu starotestamentalnej &#8222;nadziei na przysz\u0142o\u015b\u0107&#8221;, kt\u00f3ry pragnie osi\u0105gn\u0105\u0107 pe\u0142n\u0105 communio jako dope\u0142nion\u0105 realizacj\u0119 samourzeczywistniaj\u0105cej si\u0119 idei \u015bwiata i ludzko\u015bci. Wida\u0107 to wyra\u017anie, \u017ce tylko w pierwszym przypadku communio jest rzeczywisto\u015bci\u0105 dan\u0105 ju\u017c uprzednio. W przypadku drugim komunizm, niezale\u017cnie od wszelkich d\u0105\u017ce\u0144 do niego, pozostaje idea\u0142em, stosowane za\u015b sposoby wprowadzenia go nie koresponduj\u0105 wcale z &#8222;pozytywnym humanizmem&#8221;. Dzieje Apostolskie ukazuj\u0105 dobrowolny komunizm chrze\u015bcija\u0144stwa pierwotnego: &#8222;Jeden duch i jedno serce o\u017cywia\u0142y wszystkich wierz\u0105cych. \u017baden nie nazywa\u0142 swoim tego, co posiada\u0142, ale wszystko mieli wsp\u00f3lne&#8221; (Dz 4, 32). Zdanie to odbi\u0142o si\u0119 g\u0142o\u015bnym echem w teologii Ojc\u00f3w i a\u017c do scholastyki, a powstaj\u0105ce nieustannie nowe zakony uznawa\u0142y si\u0119 za kontynuator\u00f3w tego wczesnochrze\u015bcija\u0144skiego realizmu wsp\u00f3lnotowego. Zdanie to jednak wyra\u017ca z istoty swej &#8222;ducha&#8221;: m\u00f3wi si\u0119 w nim o osobistej w\u0142asno\u015bci, kt\u00f3ra nie powinna by\u0107, jako taka, uwa\u017cana za prywatn\u0105. Jest te\u017c mo\u017cliwe, \u017ce \u015bw. \u0141ukasz chc\u0105c ukaza\u0107 rzeczywist\u0105 obecno\u015b\u0107 \u00abDucha \u015awi\u0119tego\u00bb pokazuje &#8211; idealizuj\u0105c w tym wypadku &#8211; \u00abDucha\u00bb jako ju\u017c w pe\u0142ni urzeczywistnionego (nast\u0119puje jednak zaraz zacie\u015bnienie w opowie\u015bci o Ananiaszu i Safirze: Dz 5, 11nn). Sama historia Ko\u015bcio\u0142a mia\u0142aby w tej kwestii du\u017co do powiedzenia: ukaza\u0142aby wymownie t\u0119 ziej\u0105c\u0105 rozpadlin\u0119, jaka istnieje mi\u0119dzy rzeczywisto\u015bci\u0105 i a priori przekazan\u0105 chrze\u015bcijanom podstaw\u0105 communio &#8211; Cia\u0142em i Krwi\u0105 Chrystusa, danym przez Boga jako \u0142aska rzeczywistej wsp\u00f3lnoty z Nim i jako prawdziwy fundament pe\u0142nej wsp\u00f3lnoty mi\u0119dzyludzkiej, a tym samym tak\u017ce prawdziwej duchowej jedno\u015bci wszystkich w jednym Duchu \u015awi\u0119tym &#8211; a godn\u0105 politowania nieumiej\u0119tno\u015bci\u0105 \u017cycia odpowiadaj\u0105cego temu\u017c &#8222;Cia\u0142u&#8221; i &#8222;Duchowi&#8221;. W rozpadlinie tej inicjatywa komunizmu znajduje swoje miejsce teologiczne, chocia\u017c \u015brodki, przy pomocy kt\u00f3rych zmierza si\u0119 w nim do communio, nie zawsze b\u0119d\u0105 odpowiada\u0142y temu\u017c miejscu. Dlaczego tak si\u0119 dzieje? Poniewa\u017c zaantycypowana przez Boga communio polega na Jego \u0142askawym uni\u017ceniu, na Jego pokorze, ogo\u0142oceniu, na czystym i pe\u0142nym mi\u0142o\u015bci stopnieniu substancji Jezusa Chrystusa, gdy tymczasem budowana czysto ludzkimi si\u0142ami communio nie jest w stanie si\u0119 utrzyma\u0107 (nawet gdyby w zasadzie mog\u0142a). Zamys\u0142 i cel komunizmu mieszcz\u0105 si\u0119 w chrze\u015bcija\u0144skiej postawie wobec \u015bwiata, jednak \u015brodki przeze\u0144 stosowane s\u0105 nie do przyj\u0119cia dla chrze\u015bcijan, zak\u0142adaj\u0105 bowiem w swej istocie aktualn\u0105 nierealno\u015b\u0107 samej podstawy communio. Bonhoeffer ukaza\u0142 &#8211; w lutera\u0144sko skrajnych antytezach &#8211; niemo\u017cliwo\u015b\u0107 pogodzenia obydwu uj\u0119\u0107 wsp\u00f3lnoty, pos\u0142uguj\u0105c si\u0119 Paw\u0142owymi kategoriami: &#8222;pneumatyczny&#8221; (czyli to wszystko, co wynika z &#8222;naturalnych sk\u0142onno\u015bci, si\u0142 i zdolno\u015bci ludzkiej duszy&#8221;): &#8222;W duchowej wsp\u00f3lnocie \u017cyje jasna mi\u0142o\u015b\u0107 braterskiej s\u0142u\u017cby, agape; we wsp\u00f3lnocie psychicznej \u017carzy si\u0119 ciemna mi\u0142o\u015b\u0107 bogobojno-niezbo\u017cnego po\u017c\u0105dania, eros; tam panuje uleg\u0142e podporz\u0105dkowanie si\u0119 bratu, tu &#8211; uleg\u0142o-wynios\u0142e podporz\u0105dkowanie brata w\u0142asnym \u017c\u0105daniom. Tam przekazuje si\u0119 wszelk\u0105 w\u0142adz\u0119, cze\u015b\u0107 i panowanie Duchowi \u015awi\u0119temu, tu d\u0105\u017cy si\u0119 i na sw\u00f3j spos\u00f3b uprawia w\u0142adz\u0119 szukaj\u0105c strefy wp\u0142yw\u00f3w. Tam panuje naiwna, przedpsychologiczna, przedmetodyczna, uczynna mi\u0142o\u015b\u0107 brata, tutaj za\u015b psychologiczna analiza i konstrukcja; tam &#8211; dobroduszna, ch\u0119tna s\u0142u\u017cba bratu, tu &#8211; wyrachowane, dok\u0142adnie obliczone przebywanie z obcym cz\u0142owiekiem&#8221; (Gemeinschaft, 1966, s. 22n). Mo\u017cemy z katolickiego punktu widzenia doda\u0107, \u017ce nie os\u0142abiaj\u0105c ostatniego albo &#8211; albo obu tych duch\u00f3w, s\u0142u\u017cba chrze\u015bcija\u0144skiej communio winna uwzgl\u0119dnia\u0107 wiele elementu &#8222;metodycznego&#8221; i &#8222;psychologicznego&#8221;. Wobec konieczno\u015bci pos\u0142u\u017cenia si\u0119 tymi ludzkimi \u015brodkami pojawia si\u0119 jednak nowy problem.<\/p>\n\n\n\n<p>Chrze\u015bcija\u0144ska communio nie jest osi\u0105galna, gdy\u017c zosta\u0142a ju\u017c dana przez Boga w Chrystusie i w &#8222;nape\u0142nieniu&#8221; Duchem \u015awi\u0119tym. Ka\u017cde pragnienie bycia jednym odwo\u0142uje si\u0119 do faktu bycia zawsze-ju\u017c-jednym: ale nie z siebie, nie na p\u0142aszczy\u017anie naturalnego odniesienia do innych, lecz dzi\u0119ki temu, \u017ce B\u00f3g uczyni\u0142 nas w swym Synu dzie\u0107mi i wsp\u00f3\u0142dziedzicami. Podarowan\u0105 jedno\u015bci\u0105 nie mamy prawa rozporz\u0105dza\u0107: pochodzi ona od Boga, urzeczywistnia si\u0119 w Bogu, a B\u00f3g jest nierozporz\u0105dzalny. Skoro za\u015b znajdujemy si\u0119 samym centrum obdarowania bosk\u0105 communio, w dyspozycji Boga, do\u015bwiadczamy w sobie wci\u0105\u017c na nowo boskiego s\u0105du (krisis): kto otworzy si\u0119 na mi\u0142o\u015b\u0107 Boga, a tym samym na prawdziw\u0105 mi\u0119dzyludzk\u0105 mi\u0142o\u015b\u0107? Poznajemy to do pewnego stopnia, a potem brakuje nam ju\u017c kryteri\u00f3w: ostateczny os\u0105d nale\u017cy do Boga. I dlatego to, \u017ce &#8222;nie s\u0105dzimy&#8221;, lecz przekazujemy s\u0105d Bogu, m\u00f3wi si\u0119 tak wiele w Nowym Testamencie o s\u0105dzie. B\u00f3g, kt\u00f3ry przekazuje nam swoj\u0105 wsp\u00f3lnot\u0119 &#8211; ze sob\u0105 i mi\u0119dzy lud\u017ami (1 J 1, 3. 6) &#8211; r\u00f3wnocze\u015bnie, w tym samym akcie, rozstrzyga (krinein), kto jest got\u00f3w przyj\u0105\u0107 ten dar, a kto nie. By\u0142oby lepiej unika\u0107 przez jaki\u015b okres czasu terminu \u00abkrytyczny\u00bb i nie umieszcza\u0107 go przed \u017cadnym rzeczownikiem; nale\u017cy on bowiem do Boga. Kiedy za\u015b B\u00f3g zach\u0119ca ludzi, by razem z Nim rozstrzygali, dzieje si\u0119 to zawsze w za\u0142o\u017ceniu, \u017ce jest On Bogiem, kt\u00f3ry got\u00f3w jest ju\u017c uprzednio przekaza\u0107 communio i daje j\u0105 faktycznie. Fakt, \u017ce B\u00f3g zastrzega sobie s\u0105d, oznacza, i\u017c nie daje On nam wgl\u0105du w granice (lub bezkresno\u015b\u0107) swojej oddaj\u0105cej si\u0119 nam \u0142aski, tak \u017ce mogliby\u015bmy wiedzie\u0107, kt\u00f3rzy to ludzie znajduj\u0105 si\u0119 ostatecznie poza communio. &#8222;Kim jeste\u015b ty, co si\u0119 odwa\u017casz s\u0105dzi\u0107 cudzego s\u0142ug\u0119? To czy on stoi, czy upada, jest rzecz\u0105 jego Pana. Ostoi si\u0119 zreszt\u0105, bo jego Pan ma moc go utrzyma\u0107&#8221; (Rz 14, 4).<\/p>\n\n\n\n<p>Zbyt d\u0142ugo ko\u015bcielna teologia, z trudn\u0105 do usprawiedliwienia niewinno\u015bci\u0105, rozpatrywa\u0142a s\u0105d ostateczny w teoriach o podw\u00f3jnym przeznaczeniu (do zbawienia i na pot\u0119pienie), nie zastanawia\u0142a si\u0119 za\u015b wystarczaj\u0105co nad tym, \u017ce B\u00f3g, kt\u00f3ry zastrzeg\u0142 sobie ten\u017ce s\u0105d, jest Tym samym, kt\u00f3ry w Chrystusie Jezusie znalaz\u0142 si\u0119 w stanie ogo\u0142ocenia z B\u00f3stwa, typowym dla wszystkich egoist\u00f3w, zamo\u017cnych w duchu, pozbawionych jakiejkolwiek wsp\u00f3lnoty &#8211; w przepa\u015bci ka\u017cdej nieludzkiej i antyboskiej samotno\u015bci. Dlatego te\u017c nikt z ludzi nie mo\u017ce przyznawa\u0107 tej samej rangi i tej samej wagi postawie i zadaniu krytyki, co rzeczywisto\u015bci podarowanej communio. Mo\u017cna tak\u017ce traktowa\u0107 wy\u0142\u0105czenie z widzialnej communio Ko\u015bcio\u0142a (ekskomunik\u0119) tylko jako pomocne winnemu, pedagogiczne, tymczasowe przedsi\u0119wzi\u0119cie (jak to ukazuje \u015bw. Pawe\u0142: 1 Kor 5, 5; 2 Kor 2, 6n). Skoro za\u015b nie wiemy, czy wszyscy ludzie zostan\u0105 dzi\u0119ki Bo\u017cej \u0142asce w\u0142\u0105czeni w ostateczn\u0105 bosko-ludzk\u0105 communio, to jako chrze\u015bcijanie mamy prawo i obowi\u0105zek spodziewa\u0107 si\u0119 tego bosk\u0105, chcian\u0105 i podarowan\u0105 przez Boga nadziej\u0105. Podstaw\u0105, na kt\u00f3rej opieraj\u0105 si\u0119 nasze my\u015bli o ostatnich ludziach i nasz dialog z bliskim i mniej bliskim, jest utworzona przez Boga, a nie tylko przyobiecana lub ukazana, oraz rzeczywi\u015bcie podarowana ludziom jako ca\u0142o\u015bci communio. W jej obr\u0119bie m\u00f3wimy lub milczymy, zwracamy si\u0119 ku innym lub odwracamy, zgadzamy si\u0119 lub nie zgadzamy si\u0119 ze sob\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Ko\u0144czymy ten pierwszy ci\u0105g refleksji stwierdzeniem, \u017ce alternatywa tworzenia communio w\u0142asnymi si\u0142ami ludzko\u015bci nie by\u0142aby nigdy mo\u017cliwa do zrealizowania. Skoro rozwia\u0142 si\u0119 staro\u017cytny sen, \u017ce najlepszym w jednostce &#8211; jak te\u017c we wsp\u00f3lnocie &#8211; jest element boski, bo tym samym sta\u0142o si\u0119 rzecz\u0105 niemo\u017cliw\u0105 wskaza\u0107 na jakie\u015b medium, w kt\u00f3rym mieliby udzia\u0142 wszyscy ludzie ze sw\u0105 wolno\u015bci\u0105 i rozumno\u015bci\u0105, i kt\u00f3re nie konkurowa\u0142oby zarazem z ich woln\u0105 rozumno\u015bci\u0105, gdyby istnia\u0142o rzeczywi\u015bcie, lub te\u017c nie by\u0142o za s\u0142abe, a\u017ceby ich jednoczy\u0107, gdyby by\u0142o tylko idealne. Jest rzecz\u0105 oczywist\u0105, \u017ce na przyk\u0142ad powszechna nie\u015bwiadomo\u015b\u0107 nie jest odpowiednim medium, kt\u00f3re mog\u0142oby unie\u015b\u0107 ostateczn\u0105 wsp\u00f3lnot\u0119 przeznaczenia (consortium) wolnych os\u00f3b; medium takim nie jest tym bardziej heglowski duch \u015bwiata, ogarniaj\u0105cy jednostki wy\u0142\u0105cznie za cen\u0119 przekazania mu przez nie swej ostateczno\u015bci. Za tak\u0105 cen\u0119 mog\u0105 tak\u017ce poszczeg\u00f3lne indywidua komunikowa\u0107 si\u0119 w b\u00f3stwie ze sob\u0105 w religiach Wschodu; cena ta jest jednak za wysoka: to\u017csamo\u015b\u0107 niszczy komuni\u0119. Cena jest za\u015b za niska tam, gdzie komunia staje si\u0119 zwyk\u0142ym obiektem eschatologicznej nadziei ludzko\u015bci, a nie rzeczywistym i uprzednim darem. W takim bowiem przypadku wszystkie pokolenia, kt\u00f3re znajdowa\u0142y si\u0119 jedynie si\u0119 na drodze do wsp\u00f3lnoty, pozostan\u0105 w tyle &#8211; jako zwyk\u0142y materia\u0142; nie b\u0119d\u0105 mia\u0142y dost\u0119pu do wielkiego \u015bwi\u0119ta wsp\u00f3lnoty.<\/p>\n\n\n\n<!--nextpage-->\n\n\n\n<p><strong>2. Rozwini\u0119cie &#8211; wylew<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Powszechna (katolicka) communio nie jest jedn\u0105 z wielu. Jest ona bowiem podarowan\u0105 przez Boga i dobrowolnie nam dan\u0105 &#8211; za pomoc\u0105 jednego bezkresnego wylewu &#8211; wsp\u00f3lnot\u0105. U\u015bwiadamiamy to sobie, \u017ce zasi\u0119g tego wylewu zale\u017cy od realizmu jego podstaw: 1) Od rzeczywisto\u015bci trynitarnej (oczywi\u015bcie nigdy nie przeniknionej) istoty Boga, kt\u00f3ry sam w sobie jest absolutn\u0105 communio i kt\u00f3ry stworzy\u0142 ludzi na sw\u00f3j obraz oraz powo\u0142a\u0142 ich do uczestnictwa w swojej naturze (2 P 1, 3). 2) Od rzeczywisto\u015bci samooddania si\u0119 wszystkim poprzez przyj\u0119cie (og\u00f3lno) ludzkiej natury w Jezusie Chrystusie, dla zbawienia wszystkiego zgodnie ze swoim odwiecznym postanowieniem (1 Tm 2, 4), dla wzi\u0119cia na siebie powszechnej sytuacji zagubienia (2 Kor 5, 20), dla pojednania ze sob\u0105 ca\u0142ego \u015bwiata w Chrystusie (2 Kor 5, 18n), dla usuni\u0119cia w Ukrzy\u017cowanym rozdzielaj\u0105cych przedzia\u0142\u00f3w (Ef 2, 12nn) i dla rozbicia w Nim, jako Zmartwychwsta\u0142ym, granic bezsilno\u015bci, \u015bmierci i osamotnienia umar\u0142ych, by w ten spos\u00f3b wszystkich wprowadzi\u0107 w ostateczne, nie\u015bmiertelne, wieczne \u017cycie (1 Kor 15, 22). 3) Od rzeczywisto\u015bci eucharystycznego samorozdawania si\u0119 Jezusa w Jego \u015bwi\u0119tej Uczcie, a tak\u017ce od wynikaj\u0105cej st\u0105d, bynajmniej nie magicznej, lecz sakramentalno-obiektywnej communio uczestnik\u00f3w tej\u017ce Uczty, kt\u00f3ra to communio jest zar\u00f3wno jednoczeniem z Bogiem w Chrystusie, jak te\u017c nierozerwalnie wzajemnym zespoleniem swych uczestnik\u00f3w (1 Kor 10, 16nn): otwiera si\u0119 tutaj mo\u017cliwo\u015b\u0107 bycia-dla-innych, przekraczaj\u0105ca czysto ludzkie mo\u017cliwo\u015bci, jako \u017ce chodzi tu o udzia\u0142 w zast\u0119pczym cierpieniu Chrystusa za Ko\u015bci\u00f3\u0142 (a tym samym za ludzi &#8211; Kol 1, 24); zapocz\u0105tkowuje ostateczna wsp\u00f3lnota z Panem (&#8222;wsp\u00f3\u0142\u017cy\u0107&#8221;, &#8222;wsp\u00f3\u0142cierpie\u0107&#8221;, &#8222;by\u0107 razem z Nim ukrzy\u017cowanym&#8221;, &#8222;wsp\u00f3lnie umiera\u0107&#8221;, &#8222;by\u0107 razem z Nim pogrzebanym&#8221;, &#8222;wsp\u00f3\u0142zmartwychwsta\u0107&#8221;, &#8222;by\u0107 razem z Nim o\u017cywionym&#8221;, &#8222;dost\u0105pi\u0107 razem z Nim chwa\u0142y&#8221;, &#8222;wsp\u00f3\u0142dziedziczy\u0107&#8221;, &#8222;razem z Nim panowa\u0107&#8221;), kt\u00f3ra otwarta jest od samego pocz\u0105tku na to og\u00f3lnoludzkie \u00abwsp\u00f3\u0142\u00bb, a tym samym wyja\u015bnia w pe\u0142ni oraz uzasadnia r\u00f3\u017cnic\u0119 zachodz\u0105c\u0105 mi\u0119dzy \u00abKo\u015bcio\u0142em\u00bb a \u00ab\u015bwiatem\u00bb. 4) Z tego sakramentalno-obiektywnego obszaru powinna wreszcie &#8211; i to bez naruszenia ci\u0105g\u0142o\u015bci &#8211; wy\u0142ania\u0107 si\u0119 communio w Duchu \u015awi\u0119tym: &#8222;uprzednio\u015b\u0107&#8221; tworzenia wsp\u00f3lnoty przed Bogiem nie przekre\u015bla bowiem wcale ludzkiej wolno\u015bci, lecz j\u0105 zak\u0142ada ju\u017c od pocz\u0105tku (tu w\u0142a\u015bnie znajduje swe w\u0142a\u015bciwe miejsce mariologia, kt\u00f3ra przekre\u015bla ostatecznie jakiekolwiek podejrzenie o magi\u0119!). Przekazany nam wsp\u00f3lny Duch nie jest tylko &#8222;obiektywnym Duchem&#8221;, lecz absolutnym Duchem, wlanym ju\u017c w naszego wolnego ducha (Rz 5, 5; 8, 8n; 15, 26n; Ga 4, 6 itd.), kt\u00f3rego rozlanie si\u0119 w nas jest r\u00f3wnie bezgraniczne jak w Bogu: &#8222;wszystko jest wasze&#8221;, o ile w Chrystusie jeste\u015bcie Bo\u017cymi (1 Kor 12, 13); nie dzia\u0142a tylko z g\u00f3ry, ale te\u017c od wewn\u0105trz &#8211; w samym centrum ludzkiej wolno\u015bci (1 Kor 2, 10-16; 7, 40; Rz 8, 26n). To za\u0142o\u017cenie dotycz\u0105ce katolickiego rozwoju communio nie ma \u017cadnej analogii w historii religii i ducha, albowiem nie usuwa \u017cadnego elementu i traktuje na r\u00f3wni to, co ludzkie, z tym, co ponadludzkie; upowa\u017cnia do odwagi, ale te\u017c stawia nieub\u0142agane \u017c\u0105dania.<\/p>\n\n\n\n<p>W Chrystusie zosta\u0142 ostatecznie ustalony \u00abpok\u00f3j\u00bb mi\u0119dzy niebem a ziemi\u0105, mi\u0119dzy punktem widzenia Stw\u00f3rcy i \u015bwiata stworzonego, kt\u00f3ry &#8211; abstrakcyjnie, sam w sobie &#8211; mo\u017ce do\u015bwiadcza\u0107 i zwiastowa\u0107 oddzielenie od nieba, nieobecno\u015b\u0107, a nawet \u015bmier\u0107 Boga, albo te\u017c kt\u00f3rego wyzwolone moce i pot\u0119gi mog\u0105 by\u0107 odczuwane i do\u015bwiadczane jako agresywno\u015b\u0107, d\u0105\u017cenie do w\u0142adzy, i tym podobnie, a tym samym jako nienawistne wobec Boga czystej mi\u0142o\u015bci, szlachetnych, ale bezsilnych warto\u015bci (Scheler). Tego typu opozycja mo\u017ce si\u0119 wydawa\u0107, a nawet (Apokalipsa!) we w\u0142asnym zakresie by\u0107 realn\u0105: zostaje jednak przezwyci\u0119\u017cona w ostatnim punkcie, tam mianowicie, gdzie wal\u0105 si\u0119 same, przed jak\u0105kolwiek wewn\u0105trz\u015bwiatow\u0105 walk\u0105, mury oddzielaj\u0105ce niebo-Boga i ziemi\u0119-cz\u0142owieka (Ef 2, 14n). Kiedy B\u00f3g w Chrystusie wyda\u0142 siebie mocom ciemno\u015bci i wszystkim druzgoc\u0105cym pot\u0119gom kosmosu, ustanowi\u0142 w\u00f3wczas Eucharysti\u0119 &#8211; wydane Cia\u0142o, przelan\u0105 Krew &#8211; communio mi\u0119dzy tym, co na poz\u00f3r zdaje si\u0119 wyklucza\u0107. U Jana w\u0142a\u015bnie Judasz otrzymuje sw\u00f3j k\u0105sek (J 13, 26). W duchu communio chrze\u015bcijanin jest pewien, \u017ce &#8222;ani \u015bmier\u0107, ani \u017cycie, ani anio\u0142owie, ani zwierzchno\u015bci, ani rzeczy tera\u017aniejsze, ani przysz\u0142e (!), ani pot\u0119gi, ani co wysokie, ani co g\u0142\u0119bokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdo\u0142a nas od\u0142\u0105czy\u0107 od mi\u0142o\u015bci Boga, kt\u00f3ra jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym&#8221; (Rz 8, 38). Mo\u017cna zreszt\u0105 prze\u0142o\u017cy\u0107 poj\u0119cia zwi\u0105zane ze starym obrazem \u015bwiata na nowy j\u0119zyk: prawa ewolucji i techniki, gra si\u0142 i planowanie, ideologiczne nadbudowy i zakamarki psychologii g\u0142\u0119bi, bro\u0144 atomowa, cybernetyka, manipulacje genetyczne i to wszystko, co mo\u017ce si\u0119 jeszcze pokaza\u0107 na horyzoncie \u015bwiata: wszystko to zosta\u0142o ju\u017c zawarte w odnowionej communio i w przywr\u00f3conym pokoju, kt\u00f3ry &#8222;przewy\u017csza wszelki umys\u0142&#8221; (Flp 4, 7).<\/p>\n\n\n\n<p>A oto wielkie napi\u0119cia, kt\u00f3re ukazuj\u0105 si\u0119 nieub\u0142aganie wewn\u0105trz \u015bwiata, o ile si\u0119 nie sp\u0142yca powierzchownie (co si\u0119 zawsze m\u015bci) prawdziwej ich donios\u0142o\u015bci. Wcale nie po raz pierwszy mi\u0119dzy kapitalizmem a komunizmem, nad czym wyla\u0142y si\u0119 ju\u017c strugi atramentu. Albo to mi\u0119dzy \u017bydami i &#8222;poganami&#8221;, kt\u00f3re historia \u015bwiata ustawia a\u017c dot\u0105d &#8211; a dzisiaj bardziej jeszcze ni\u017c dawniej &#8211; w miejscu centralnym (por. moja broszura: In Gottes Einsatz leben, 1971). Chodzi tu bowiem o ostateczne sic i non: pojednanie zosta\u0142o w zasadzie podarowane (m\u00f3wi\u0105 chrze\u015bcijanie), trzeba je tylko na serio przyj\u0105\u0107 i wcieli\u0107 w \u017cycie; ono dopiero nadejdzie (m\u00f3wi\u0105 \u017bydzi), trzeba wi\u0119c wszelkimi si\u0142ami d\u0105\u017cy\u0107 do niego. To sic i non tnie jak n\u00f3\u017c \u015bmierciono\u015bny poprzez ca\u0142e Ewangelie; nie cichnie wcale w zreferowanych tam dialogach; traci swe ostrze dopiero w bezs\u0142ownym fakcie ukrzy\u017cowania Jezusa za sw\u00f3j lud, i nie tylko za nar\u00f3d, ale &#8222;tak\u017ce, by rozproszone [w \u015bwiecie] dzieci Bo\u017ce zgromadzi\u0107 w jedno&#8221; (J 11, 52). Piotr &#8211; ten, kt\u00f3ry si\u0119 zapar\u0142 &#8211; przekazuje s\u0105d Panu, a sam solidaryzuje si\u0119 z \u017bydami: &#8222;Teraz wiem, bracia, \u017ce dzia\u0142ali\u015bcie w nie\u015bwiadomo\u015bci, tak samo jak prze\u0142o\u017ceni wasi&#8221; (Dz 3, 17); i dlatego daje szans\u0119 odwiecznej \u017cydowskiej nadziei na przysz\u0142o\u015b\u0107: razem z wami, \u017bydami, oczekujemy, my chrze\u015bcijanie, powt\u00f3rnego przyj\u015bcia Chrystusa (Dz 3, 20-26). Podobnie Pawe\u0142, mimo swego przej\u015bcia od &#8222;Prawa&#8221; do &#8222;Ewangelii&#8221;, od ludzkiego dzia\u0142ania z siebie do wykonywania czyn\u00f3w na podstawie daru, pozostaje nadal faryzeuszem i &#8222;synem faryzeusz\u00f3w&#8221;, kt\u00f3ry staje przed s\u0105dem za to, \u017ce spodziewa si\u0119 &#8222;zmartwychwstania umar\u0142ych&#8221; (Dz 23, 6). Gdyby m\u00f3g\u0142 zbawi\u0107 swych braci, \u017byd\u00f3w, by\u0142by got\u00f3w wzi\u0105\u0107 na siebie wszelkie przekle\u0144stwo, nawet ostateczne (Rz 9, 3); jest jednak \u015bwiadomy ich wyboru oraz przeciwie\u0144stwa wynikaj\u0105cego z przedziwnej wymiany miejsc mi\u0119dzy Synagog\u0105 a Ko\u015bcio\u0142em (Rz 11).<\/p>\n\n\n\n<p>Dialog mo\u017ce by\u0107 wprawdzie pomocny do przetrzymania wewn\u0105trzchrze\u015bcija\u0144skich napi\u0119\u0107, jednak tylko communio jest w stanie doprowadzi\u0107 je do ko\u0144ca. Pierwsze miejsce zajmuje napi\u0119cie mi\u0119dzy Ko\u015bcio\u0142em Wschodu i Zachodu; mi\u0119dzy tymi dwoma Ko\u015bcio\u0142ami utrzymuje si\u0119 zasadnicza communicatio in sacris, wsp\u00f3lnota sakramentalna &#8211; jako znak g\u0142\u0119bokiej jednomy\u015blno\u015bci. Czy jednak ta nadzwyczaj istotna i g\u0142\u0119boka \u0142\u0105czno\u015b\u0107 uwidacznia si\u0119 \u017cywo w dyskusjach lub propozycjach teologii zachodniej, nosz\u0105cej na sobie katolickie lub protestanckie znamiona? A mo\u017ce teologia ta oddala si\u0119 &#8211; pomijaj\u0105c nieliczne (jak Ludwik Bouyer) wyj\u0105tki &#8211; w swoim rozumieniu tradycji, liturgii, urz\u0119du ko\u015bcielnego od czcigodnego Ko\u015bcio\u0142a pierwotnego, i to z coraz wi\u0119kszym po\u015bpiechem, jak gdyby Ko\u015bci\u00f3\u0142 ten nie zas\u0142ugiwa\u0142 ju\u017c wcale na szacunek i by\u0142 w og\u00f3lno\u015bwiatowej opinii jak\u0105\u015b quantit\u00e9 n\u00e9gligeable (niew\u0105tpliwie z tym wi\u0119ksz\u0105 szkod\u0105 swoich rozproszonych gardzicieli)? Jeszcze bardziej konkretnie: czy\u017c nie prowadzimy nade wszystko &#8211; mo\u017ce z politycznych wzgl\u0119d\u00f3w? &#8211; dialogu z prawos\u0142awiem, pomijaj\u0105c przy tym jako prawie \u017ce nie istniej\u0105cy Ko\u015bci\u00f3\u0142 unijny, za kt\u00f3rego sztuczn\u0105 &#8222;zachodnio\u015b\u0107&#8221; (tam, gdzie ona jeszcze istnieje) odpowiedzialni s\u0105 wy\u0142\u0105cznie przedstawiciele Ko\u015bcio\u0142a zachodniego? Istniej\u0105 r\u00f3wnie\u017c wewn\u0105trzchrze\u015bcija\u0144skie genocydy.<\/p>\n\n\n\n<p>Nast\u0119puj\u0105 teraz z kolei dialogi z anglikanami i ewangelikami, kt\u00f3re mog\u0105 by\u0107 rzeczowo prowadzone jedynie w ramach communio w Chrystusie, zawsze jednak w tym prze\u015bwiadczeniu, \u017ce sami nie mamy prawa rozporz\u0105dza\u0107 t\u0105 communio, lecz powinni\u015bmy jej pozwoli\u0107, by ogarn\u0119\u0142a nas sob\u0105. Wi\u0119cej racji w dialogu b\u0119dzie zawsze mia\u0142 ten, kto j\u0105 pojmuje g\u0142\u0119biej, bardziej realnie, wymagaj\u0105co i potrafi si\u0119 wyzwoli\u0107 z powierzchownych argument\u00f3w oraz jednostronnych punkt\u00f3w widzenia, a przyswoi\u0107 sobie uj\u0119cie bardziej powszechne. Nie spotykamy si\u0119 w tej g\u0142\u0119bi wtedy, gdy staramy si\u0119 &#8211; w spos\u00f3b polityczny lub wyrozumowany &#8211; tworzy\u0107 jakie\u015b unie, ale w\u00f3wczas, gdy uznajemy wymagania tej communio, kt\u00f3ra uobecni\u0142a si\u0119 ju\u017c w\u015br\u00f3d nas w samooddaniu si\u0119 Boga.<\/p>\n\n\n\n<p>Przechodzi si\u0119 nast\u0119pnie stopniowo do niechrze\u015bcijan i do przeciwnik\u00f3w chrze\u015bcija\u0144stwa, jako \u017ce atmosfera \u015bwiata jest przenikni\u0119ta dzia\u0142alno\u015bci\u0105 chrze\u015bcija\u0144sk\u0105 &#8211; dopiero co dostrzegaln\u0105 i ju\u017c niedostrzegaln\u0105. Gdy chodzi o przeciwnik\u00f3w, to trzeba zawsze najpierw stwierdzi\u0107, czy nie walcz\u0105 oni z karykaturami nie ukazuj\u0105cymi w \u017cadnej mierze prawdy chrze\u015bcija\u0144stwa, a raczej j\u0105 szczelnie zakrywaj\u0105cymi; nast\u0119pnie za\u015b trzeba si\u0119 przekona\u0107, czy nie staraj\u0105 si\u0119 oni spe\u0142ni\u0107 na sw\u00f3j spos\u00f3b istotnych zada\u0144 spoczywaj\u0105cych na chrze\u015bcijanach, kt\u00f3re ci ostatni zaniedbali. Dopiero na samej granicy znajduj\u0105 si\u0119 \u015bwiadomi &#8222;odst\u0119pcy&#8221; (apostaci), przed kontaktem z kt\u00f3rymi tak cz\u0119sto i wyra\u017anie przestrzega\u0142 Ko\u015bci\u00f3\u0142 apostolski, czyni\u0105c to zapewne w tym prze\u015bwiadczeniu, \u017ce r\u00f3wnie\u017c serce nieprzejednanego przeczyciela mo\u017ce si\u0119 zmi\u0119kczy\u0107, a odosobnione zacznie odczuwa\u0107 ch\u0142\u00f3d \u015bmiertelny i potajemnie wygl\u0105da\u0107 czyjej\u015b pomocnej d\u0142oni. To, \u017ce kto\u015b wyrzeka si\u0119 communio, nie oznacza jeszcze wcale, \u017ce potrafi jej si\u0119 wyrzec w sytuacji kra\u0144cowej. Kto si\u0119 wymawia, nie staje si\u0119 tym samym odrzucony. Chrze\u015bcijanin jednak, dla kt\u00f3rego communio jest s\u0142owem wywo\u0142awczym, zespala si\u0119 ze swym Panem, kt\u00f3ry nie odtr\u0105ca.<\/p>\n\n\n\n<p>Communio istnieje tak\u017ce i mo\u017ce by\u0107 uprawiana ze wszystkimi, kt\u00f3rzy wiedz\u0105 co\u015b o Bogu, lub o b\u00f3stwie, wzgl\u0119dnie o Absolucie, jak te\u017c z tymi, kt\u00f3rzy s\u0105dz\u0105, \u017ce nie mog\u0105 czego\u015b takiego przyj\u0105\u0107 ani uzna\u0107. I znowu granice s\u0105 p\u0142ynne: mam na my\u015bli buddyzm. Od chrze\u015bcijanina wymaga si\u0119 jednak dwu rzeczy: tego, bo rozmawia\u0142 on z egzystencjaln\u0105 powag\u0105 &#8211; a nie tylko dlatego, \u017ce taka jest moda, albo te\u017c z jak\u0105\u015b misjonarsk\u0105 wy\u017cszo\u015bci\u0105 &#8211; z wyznawcami innych religii, a tak\u017ce islamu, z kt\u00f3rym wi\u0105\u017c\u0105 go liczne elementy biblijne, oraz hinduskich i dalekowschodnich form, nacechowanych przewa\u017cnie negatywn\u0105 teologi\u0105, do kt\u00f3rych zmierza w spos\u00f3b bardzo wymowny ka\u017cdy pozachrze\u015bcija\u0144ski zamys\u0142 religijny i kt\u00f3re powinni\u015bmy traktowa\u0107 z takim samym uznaniem i zrozumieniem, jak czynili to niegdy\u015b Ojcowie Ko\u015bcio\u0142a. St\u0105d za\u015b chrze\u015bcijanin powinien przej\u015b\u0107 nie tylko do dialogu, ale te\u017c do communio (w kt\u00f3rej mie\u015bci si\u0119 dialog) z marksistami; communio ta bowiem istnieje w Chrystusie. Chrze\u015bcijanie powinni zatem si\u0119 stara\u0107 prowadzi\u0107 z nimi rzetelne, wnikliwe, pomocne rozmowy, przenikni\u0119te prawdziw\u0105 mi\u0142o\u015bci\u0105 &#8211; bez uniesie\u0144 i wzlot\u00f3w, ale te\u017c bez gniewu i uprzedze\u0144. Tym razem nie powiedzie si\u0119, by\u0107 mo\u017ce, chrze\u015bcijaninowi; nie otrzyma\u0142 on jednak od swego Pana, kt\u00f3ry nigdy nie opuszcza, zezwolenia na rezygnacj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Wynika st\u0105d ponownie, \u017ce cz\u0142owiek, a tak\u017ce chrze\u015bcijanin i Ko\u015bci\u00f3\u0142, nie maj\u0105 prawa dysponowa\u0107 rzeczywisto\u015bci\u0105 communio jako tak\u0105. Communio jest wprawdzie horyzontem, do kt\u00f3rego zmierza wszelkie do\u015bwiadczenie chrze\u015bcija\u0144skiej wsp\u00f3lnoty, staje si\u0119 coraz to bardziej kryterium \u017cywotno\u015bci ko\u015bcielnej. Katolicko-powszechny Ko\u015bci\u00f3\u0142 wisi dla tych ludzi w powietrzu, niczym jaki\u015b nie zwi\u0105zany ju\u017c z domem dach, wysoko ponad zamieszkiwanymi przez nich pi\u0119trami. Grupowe do\u015bwiadczenie communio zawiera w sobie niew\u0105tpliwie wielk\u0105 nadziej\u0119 na oddolne odrodzenie, ale te\u017c niesie niebezpiecze\u0144stwo upadku w charyzmatyczne sekty. Ca\u0142y wysi\u0142ek \u015bw. Paw\u0142a szed\u0142 w kierunku odci\u0105gni\u0119cia ko\u015bcielnej communio od atak\u00f3w charyzmatycznego &#8222;do\u015bwiadczenia&#8221; i doprowadzenia jej &#8211; za po\u015brednictwem apostolskiego urz\u0119du &#8211; do katolicko\u015bci przewy\u017cszaj\u0105cej j\u0105 sam\u0105. Urz\u0105d jest oczywi\u015bcie \u00abs\u0142u\u017cb\u0105\u00bb a nie \u00abpanowaniem\u00bb; w s\u0142u\u017cbie tej jednak zawiera si\u0119 \u00abw\u0142adza\u00bb usuwania wszelkich bastion\u00f3w wznoszonych przez charyzmatyk\u00f3w przeciw powszechnej communio (por. 2 Kor 10, 4) i poddawania wszelkiego umys\u0142u &#8222;w pos\u0142usze\u0144stwo Chrystusowi&#8221; (2 Kor 10, 5). Kto charyzmatycznie (demokratycznie) r\u00f3wna urz\u0105d ko\u015bcielny, ten traci tym samym to wszystko, co wi\u0105\u017ce si\u0119 nieub\u0142aganie z jakimkolwiek wk\u0142adem jednostkowym i co wznosi si\u0119 bole\u015bnie w g\u00f3r\u0119: na p\u0142aszczyzn\u0119 catholica, kt\u00f3rej wi\u0119\u017a jedno\u015bci nie jest do\u015bwiadczeniem (Gnosis), lecz wyrzekaj\u0105c\u0105 si\u0119 mi\u0142o\u015bci\u0105 (Agape). Tamto niszczy w ostatecznym rozrachunku, ta odbudowuje (1 Kor 8, 1).<\/p>\n\n\n\n<p>Agape jest jednak przede wszystkim darem z g\u00f3ry; dopiero potem mo\u017ce by\u0107 &#8211; tytu\u0142em pr\u00f3by &#8211; realizowana przez nas. Dlatego te\u017c horyzontalna, mi\u0119dzyludzka communio nie mo\u017ce by\u0107 miar\u0105 dla wertykalnej, tworzonej przez Boga. W przeciwnym wypadku znale\u017aliby\u015bmy si\u0119 ponownie przy samopowstaniu Ko\u015bcio\u0142a &#8211; w faryzejsko rozumianym prawie. Albo te\u017c w herezji donatyst\u00f3w (kt\u00f3ra grasuje obecnie w spos\u00f3b bardziej niebezpieczny ni\u017c dawniej), wed\u0142ug kt\u00f3rej chrze\u015bcijanin mo\u017ce tylko tyle da\u0107, ile sam realizuje egzystencjalnie.<\/p>\n\n\n\n<p>Communio jest perspektyw\u0105 ostateczn\u0105, nie osi\u0105galn\u0105 nigdy naszym do\u015bwiadczeniem lub mo\u017cliwo\u015bciami; pozostaje zawsze niezale\u017cnym darem. Nie przekre\u015bla to jednak modlitwy, kt\u00f3ra nie uto\u017csamia si\u0119 przecie\u017c z dzia\u0142aniem: &#8222;m\u00f3dlcie si\u0119 zawsze&#8221;, wyra\u017anie (jak wszystkie postaci biblijne, tak\u017ce Chrystus) i skrycie w mi\u0119dzyludzkim obcowaniu, jak te\u017c w &#8222;izdebce&#8221;. Mowa jest przywilejem cz\u0142owieka, albowiem jest on obrazem Boga, kt\u00f3ry z istoty swej jest S\u0142owem; communio pozbawiona \u015bwiadomej, wolnej \u0142\u0105czno\u015bci w S\u0142owie sta\u0142aby si\u0119 czym\u015b kosmiczno-magicznym. Trzeba zawsze si\u0119 modli\u0107 o realizacje tego, co jest z Boga, zawsze dzi\u0119kowa\u0107 za wszystkie dary, zawsze te\u017c trzeba b\u0142aga\u0107 z uwielbieniem o rzeczywisto\u015b\u0107 communio.<\/p>\n\n\n\n<!--nextpage-->\n\n\n\n<p><strong>3. Wnioski &#8211; wymagania<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Faktyczna znajomo\u015b\u0107 wielko\u015bci communio stawia przed cz\u0142owiekiem ogromne wymagania. Nie musi on by\u0107 wcale b\u0142yskotliwym my\u015blicielem, kt\u00f3ry (mo\u017ce na gruncie dialektyki heglowskiej) jest w stanie przyjmowa\u0107 r\u00f3\u017cne punkty widzenia, a\u017ceby &#8211; rozr\u00f3\u017cniaj\u0105c je &#8211; ustawia\u0107 ka\u017cdy z nich na w\u0142a\u015bciwym miejscu: cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry rozumie wszystko. Powinien jednak by\u0107 takim cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry wytrzymuje r\u00f3wnie\u017c sytuacj\u0119, kt\u00f3rej my\u015blowo &#8211; i w og\u00f3le po ludzku wcale (albo tylko troch\u0119) nie pojmuje. Ostateczny horyzont wsp\u00f3lnotowo\u015bci nie znajduje si\u0119 ju\u017c w jego dyspozycji. Obie te rzeczywisto\u015bci ogarnia nie absolutna wiedza, ale bezgraniczna mi\u0142o\u015b\u0107. W niej jednocz\u0105 si\u0119 mimo wszystko ci, kt\u00f3rzy ju\u017c si\u0119 nie rozumiej\u0105, a mo\u017ce nawet nie znosz\u0105 si\u0119 wzajemnie. W ciele Ukrzy\u017cowanego B\u00f3g zada\u0142 &#8222;\u015bmier\u0107 wrogo\u015bci&#8221; (Ef 2, 16), tak, \u017ce &#8211; ujmuj\u0105c rzecz \u015bci\u015ble po chrze\u015bcija\u0144sku &#8211; nie istnieje ju\u017c mi\u0142o\u015b\u0107 nieprzyjaci\u00f3\u0142: domniemany wr\u00f3g nie wie, \u017ce zosta\u0142 ju\u017c (w jedynie prawdziwy, ostateczny spos\u00f3b) jako wr\u00f3g przezwyci\u0119\u017cony. Pod znakiem tym m\u00f3g\u0142by niew\u0105tpliwie podpisa\u0107 si\u0119 buddysta albo stoik. R\u00f3\u017cnica tkwi jednak w nastawieniu serca. Buddysta i stoik zaprawiaj\u0105 si\u0119 w sferze wolno\u015bci od cierpienia i nienawi\u015bci: pi\u0119trz\u0105ce si\u0119 przed nimi trudno\u015bci ich nie dosi\u0119gaj\u0105; \u0142\u0105cz\u0105 si\u0119 ze swym wrogiem w ponadosobowym absolucie. Chrze\u015bcijanin natomiast powinien otworzy\u0107 swe serce i pozwoli\u0107 si\u0119 dotkn\u0105\u0107, wyzwa\u0107, zrani\u0107 w swoim wn\u0119trzu. B\u00f3g znalaz\u0142 si\u0119 w Chrystusie na miejscu najbardziej opuszczonego grzesznika, a\u017ceby razem z nim mie\u0107 udzia\u0142 w oddaleniu si\u0119 od Boga. Chrze\u015bcija\u0144ska wsp\u00f3lnota opiera si\u0119 na eucharystii, kt\u00f3ra zak\u0142ada zst\u0105pienie do otch\u0142ani (mojej i twojej). Nie jest tu mo\u017cliwa jakakolwiek ucieczka w abstrakcyjn\u0105 jedno\u015b\u0107. Konieczna jest tu natomiast odwaga, a\u017ceby kroczy\u0107 naprz\u00f3d a\u017c do opancerzonej twierdzy drugiego, a wiedz\u0105c, \u017ce zosta\u0142a ju\u017c ona ostatecznie zdobyta i przekazana, opa\u015b\u0107 &#8211; na duchowym spadochronie &#8211; do jej wn\u0119trza. Mo\u017ce to sprowokowa\u0107 zaciek\u0142y op\u00f3r u drugiego. Trzeba go jednak przetrwa\u0107. A jest to mo\u017cliwe tylko w doskona\u0142ej uleg\u0142o\u015bci wiary w uprzedzaj\u0105ce dzia\u0142anie mi\u0142o\u015bci Boga &#8211; bez jakiegokolwiek triumfalizmu samej mi\u0142o\u015bci. Nie ma zreszt\u0105 czasu na triumfalizm, musz\u0119 bowiem solidaryzowa\u0107 si\u0119 ze skryto\u015bci\u0105 tego drugiego i w ten spos\u00f3b go przekona\u0107, \u017ce w najwi\u0119kszym osamotnieniu mo\u017cliwa jest wsp\u00f3lnota, w odwr\u00f3ceniu za\u015b &#8211; \u017cyczliwo\u015b\u0107. Communio zosta\u0142a utworzona w Wielk\u0105 Sobot\u0119, po okrzyku samotno\u015bci, przed otwarciem si\u0119 grobu: w pozbawionym s\u0142\u00f3w, ponaddialogowym milczeniu wsp\u00f3\u0142obecno\u015bci w osamotnieniu. &#8222;Sam z samym&#8221; &#8211; powiedzia\u0142 Plotyn; pog\u0142\u0119bia si\u0119 to w zdumiewaj\u0105cy spos\u00f3b &#8211; tak wertykalnie, jak horyzontalnie &#8211; w tym Ostatnim, na kt\u00f3rym opiera si\u0119 chrze\u015bcija\u0144stwo.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142oby czym\u015b wielce niedyskretnym, gdyby si\u0119 o tym wszystkim m\u00f3wi\u0142o w ka\u017cdej rozmowie. Trzeba to jednak &#8211; tak jak rzeczywisto\u015b\u0107 communio &#8211; zawsze faktycznie zak\u0142ada\u0107, w przeciwnym bowiem razie dialog b\u0119dzie bezowocny. Porozmawia si\u0119 troch\u0119 ze sob\u0105, a potem, gdy to wszystko oka\u017ce si\u0119 trudne i chwilowo bez wyj\u015bcia, opuszcza si\u0119 siebie nawzajem. Ka\u017cdy idzie w swoj\u0105 stron\u0119. Nie istnieje jednak podw\u00f3jna prawda, nawet w okresie pluralizmu. Ujmuj\u0105c po chrze\u015bcija\u0144sku, istnieje tylko jedna, kt\u00f3ra ukaza\u0142a si\u0119 jako taka nie w pot\u0119dze, lecz w niemocy solidarno\u015bci z Ostatnim. Wszystkie racje zastosowane w dialogu, nawet przekonuj\u0105ce, schodz\u0105 si\u0119 ostatecznie w tym ostatnim punkcie. Ca\u0142a twarda doktryna Marksa wywodzi si\u0119 w ostatecznym rozrachunku z serca zranionego n\u0119dz\u0105 najbiedniejszych. Sercu temu powinien da\u0107 si\u0119 sprowokowa\u0107 tak\u017ce chrze\u015bcijanin, podj\u0119ty za\u015b w\u00f3wczas dialog winien wyja\u015bni\u0107, co nale\u017cy obecnie zaplanowa\u0107 i jakich podj\u0105\u0107 si\u0119 przedsi\u0119wzi\u0119\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>To mianowicie, co mo\u017cliwe jest na \u015bwiecie, nie polega na zburzeniu wszystkich struktur w utopijnej nadziei na ca\u0142kiem inne ziemskie jutro. Takiemu irrealizmowi przeciwstawia si\u0119 wi\u0119ksza prawda dzisiejszej, obecnej, rzeczywistej communio. W dialogu zawsze racja tkwi po stronie wi\u0119kszej prawdy, dyskutanci za\u015b powinni stale j\u0105 uwzgl\u0119dnia\u0107. Katolicko\u015b\u0107 wyra\u017ca si\u0119 w przyzwoleniu na zakwestionowanie samego siebie przez t\u0119 wi\u0119ksz\u0105 prawd\u0119, a ten niecodzienny wym\u00f3g jest warunkiem naszego wej\u015bcia w rzeczywist\u0105 communio i stania si\u0119 uczestnikami tej communio, kt\u00f3ra ju\u017c nas posiada. Kt\u00f3\u017c wie zreszt\u0105, kto jest najubo\u017cszy? Czy\u017c bogaci nie s\u0105 biedniejsi od wielb\u0142\u0105da, kt\u00f3ry nie mo\u017ce si\u0119 przecisn\u0105\u0107 przez ucho igielne? Dar rozr\u00f3\u017cniania oraz ca\u0142a dialektyczna sztuka my\u015blenia i m\u00f3wienia mog\u0105 doj\u015b\u0107 do g\u0142osu w zapasach \u015bwiatopogl\u0105dowych. Augustyn nie l\u0119ka\u0142 si\u0119 najbardziej skrajnej filozofii greckiej, podobnie jak Tomasz wyrafinowanej spekulacji Arab\u00f3w, czy te\u017c Kuza\u0144czyk, Leibniz, Kepler, Teilhard &#8211; nowszych wizji \u015bwiata. Oni to pokazuj\u0105 kierunek, nie rezygnuj\u0105 tak\u017ce z codziennego podejmowania wymaganych wci\u0105\u017c na nowo wysi\u0142k\u00f3w. Jak bardzo jednak ci wi\u0119ksi byli \u015bwiadomi jeszcze wi\u0119kszej warto\u015bci communio! A przecie\u017c wszyscy znajdujemy si\u0119 na tym samym statku.<\/p>\n\n\n\n<p>O to wszystko b\u0119dzie nam chodzi\u0142o w Communio. Nie b\u0119dziemy m\u00f3wili z ukrycia lub z g\u00f3ry, czerpi\u0105c z jakiej\u015b kapitalistycznej w\u0142asno\u015bci &#8222;prawd wiary&#8221;. Powiedzieli\u015bmy ju\u017c przecie\u017c, \u017ce prawda, w kt\u00f3r\u0105 wierzymy, obna\u017ca si\u0119 przed nami. Jak baranki w\u015br\u00f3d wilk\u00f3w. Nie idzie o brawur\u0119, ale o chrze\u015bcija\u0144sk\u0105 odwag\u0119, aby si\u0119 nawet narazi\u0107. Ludzie w\u0142\u0105czaj\u0105 si\u0119 w komuni\u0119, gdy si\u0119 siebie nawzajem nie boj\u0105 i nie wstydz\u0105 swoich przekona\u0144. Nie jest zwyk\u0142ym paradoksem stwierdzenie: &#8222;Ilekro\u0107 niedomagam, tylekro\u0107 jestem mocny&#8221; (2 Kor 12, 10).<\/p>\n\n\n\n<p>t\u0142um. ks. Lucjan Balter SAC\n\n<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>HANS URS VON BALTHASARBasilea &#8211; Zurych Jakie stanowisko w nies\u0142ychanym zgie\u0142ku \u015bcieraj\u0105cych si\u0119 obecnie \u015bwiatopogl\u0105d\u00f3w pragnie zaj\u0105\u0107 nasze nowe czasopismo i jakie podawa\u0107 wskazania? Wywodz\u0105ca si\u0119 od Chrystusa wsp\u00f3lnota musia\u0142a w ci\u0105gu swojej d\u0142ugiej historii wci\u0105\u017c na nowo zastanawia\u0107 si\u0119 nad swym miejscem pomi\u0119dzy Bogiem a \u015bwiatem; do jej istoty jednak nale\u017cy, \u017ce ka\u017cde s\u0142owo &hellip; <a href=\"https:\/\/communio.pl\/?page_id=10\" class=\"more-link\">Czytaj dalej<span class=\"screen-reader-text\"> Zadania programowe<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/communio.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/10"}],"collection":[{"href":"https:\/\/communio.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/communio.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/communio.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/communio.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=10"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/communio.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/10\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/communio.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=10"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}